Rewanż, zemsta, odwet, vendetta – czy to ma sens?

Większość na tak postawione pytanie odpowie że nie, posługując się licznymi argumentami, od tych racjonalnych począwszy, na bardziej mistycznych kończąc. W silnym afekcie można mieć zniekształcony obraz rzeczywistości, zrobić coś, czego się potem, gdy emocje opadną, będzie żałowało. Można się też zwyczajnie pomylić i skrzywdzić niewinną osobę. Branie sprawiedliwości we własne ręce jest mało cywilizowanym sposobem na rozwiązywanie problemów i podobno niebezpiecznym, bo „zło wraca do ciebie”. 

Mimo to od kiedy pamiętam ludzie marzyli o wyrównywaniu krzywd, nie mogąc się jej doczekać od opatrzności i sądów. Zorro, Batman, Sędzia Dredd wyrażali tę tęsknotę może naiwnie, ale na tyle szczerze, że budzili powszechną sympatię. Wątki o prawych, silnych i sprawiedliwych często pojawiają się w literaturze i filmie.Jak więc to jest z tą naszą moralnością? Z jednej strony mało kto przyzna się do chęci zemsty, z drugiej większości bardzo się podoba, kiedy sprawiedliwości staje się zadość za…czyjąś przyczyną.

A gdyby wziąć sprawy we własne ręce, czy też by nam się spodobało? Mnie na ten przykład, jako że jest pod ręką :) Tego właśnie nie wiem, bo nie próbowałam. Jestem z natury impulsywna, szybko się nakręcam, ale równie szybko mi przechodzi, a jak nie, to salwuję się ucieczką. No, nie zawsze w sensie dosłownym. Po prostu odwracam się plecami do krzywdziciela i nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Ale i to nie zawsze jest możliwe.

Jest taki człowiek w moim życiu, który nie daje o sobie zapomnieć. Który wyrządził mi naprawdę wiele złego, ale i to dla świętego spokoju jestem mu w stanie odpuścić i krzyż na drogę. Niestety, krzywdzi moje dzieci, a to już nie jest taka krzywda, którą matka łatwo odpuszcza. Szlag mnie trafia na to, że całe draństwo uchodzi mu na sucho, że nie ma bata na niego. Nieraz myślałam o tym „jak dorwać małego”, ale po prostu nie mam sposobu i możliwości. Diabli mnie biorą na jego bezwstydna arogancję i chamstwo, drwinę z przyzwoitości, brak szacunku dla uczuć innych.I bezkarność.

A gdybym miała możliwość, żeby mu odpłacić pięknym za nadobne, czy odważyłabym się? Tego nie wiem. Pewnie bym stchórzyła, ale ciekawa jestem jakie to uczucie, kiedy się wyrówna rachunki?


 

15c komentarze/y do Rewanż, zemsta, odwet, vendetta – czy to ma sens?

  • Mam to szczęście, że nikt nie skrzywdził mnie tak, abym obmyślała zemstę i szukała rewanżu, zresztą nawet bym nie umiała. Zwykle krzywdziciele mają taką konstrukcję psychiczną, że w starciu nie miałabym najmniejszych szans. Ale gdyby ktoś skrzywdził moje dzieci to już nie ręczę za siebie ;)

    • szarabajka

      Mam dokładnie tak samo, dlatego chętnie poznałabym opinię kogoś, kto ma w doświadczeniach taki odwet i napisał, czy warto było.
      Jak się teraz tak zastanawiam, to kiedyś podjęłam się takiego odwetu. E tam, to zaledwie odweciątko było :) Ale przyniosło mi ulgę. Popatrzyłam na X-ksa już bez poczucia krzywdy, spokojnie, prosto w oczy, z pozycji pionu.

  • ~ktosia

    Nienawisc i milosc…Roznica miedzy tymi dwoma uczuciami jest minimalna – obydwa niesamowicie mocne, wiec chyba dlatego najchetniej chodza tymi samymi sciezkami.
    Wydaje mi sie, ze kazdy z nas nosi w sobie gotowosc do odwetu badz zemsty. To taki pierwszy odruch spowodowany bolem. Ilez razy w duchu, a nawet glosno wypowiadalismy zdanie „No, chyba zabije!!!”, „Juz ja go/ja zalatwie!!”. To tylko slowa, ktore niekoniecznie przeksztalcamy w czyn. Pomysl, gdyby wszyscy na swiecie stosowali zasade oko za oko, to wiekszosc ludnosci musialaby sie nauczyc Braille’a. :) Zemsta potrafi ulzyc. Zdecydowanie. zachodzi pytanie, na jak dlugo? Chwilowa ulga, polaczona z euforia jest zjawiskiem o slodkim posmaku, ale raczej krotkotrwalym.

  • Wybaczaj …ale nazwisko zapisuj. Nie po to, aby odpłącać pięknym za nadobne. Po to, aby omijać szerokim łukiem taką osobę i ostrzec innych na co ją stać. Na ogół takie rachunki wcześniej, czy później są wyrównywane.
    Pozdrawiam

  • Często człowiek pod wpływem emocji kieruje się na oślep, po trupach, a po wszystkim, jak już te złe emocje opadną zdaje sobie sprawę, że oślepiony zemstą i najgorszym z uczuć nienawiścią zniszczył nie tylko siebie ale i drugą osobę…I zadaję sobie pytanie „po co?”…
    Uważam, iż wszelkiego rodzaju „zemsta” to najgorsze z możliwych rozwiązań…W niczym nie pomoże, a jedynie jest w stanie pogorszyć sytuacje…Zresztą życie samo weryfikuje nasze otoczenie, znajomych… Jeżeli ktoś sprawił Ci celowo krzywdę, wóczas nie zasługuje na zainteresowanie z Twojej strony… Należy wtedy „odejść” godnie, pokazując Naszą przewagę ;)

    „Nie ma innego sposobu na oczyszczenie ran z trucizny niż przebaczenie…
    Musisz przebaczyć tym, którzy cię zranili, nawet jeśli to, co zrobili, jest niewybaczalne…Przebaczysz nie dlatego, że zasługują na przebaczenie, ale dlatego, że nie chcesz cierpieć i ranić siebie, ilekroć wspomnisz, jaką krzywdę ci wyrządzili”..

    pozdrawiam ;)

    • szarabajka

      Skąd wiesz, że zemsta w niczym nie pomoże? Może właśnie dlatego ci sami ludzie krzywdzą wielokrotnie, bo nigdy nikt im się nie przeciwstawił i są bezkarni? Może gdyby za każdym razem spotkali się z bolesnym odwetem, a nie jedynie z cichą pogardą (która zresztą takie typy mają w tyle), kolejny raz zastanowiliby się, choćby ze strachu, jeśli już im sumienia brakuje?
      Nie wiem, kogo cytujesz, ale wcale mnie nie przekonuje. Stwierdzenie „musisz przebaczyć” jest…zabawne :) Niby czemu muszę? Niczego nie muszę. Ale mogę, to fakt. Jeśli ktoś wyrazi skruchę i odpokutuje. Po chrześcijańsku :)

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>