Lustereczko powiedz przecie…

lustro…jak sobie radzić na tym świecie? 

W bajce tak to nie brzmiało, ale życie to nie bajka, a właśnie o życiu będzie. Moim. Głównie. To przecież mój blog, więc o kim miałby być? Albo o czym. Pewnie i ktoś i coś by się znalazło, ale kiedy piszę, to są jedyne chwile tylko dla mnie, więc z nich nie zrezygnuję. 

Będzie burza. Na razie jest cisza przed burzą. Taki moment oczekiwania na oczyszczające atmosferę pioruny i gromy i ulewę. Teraz jest duszno. I ciemno, mimo dnia. Nawet jeden listek nie drgnie. 

Prawie tak, jak w moim życiu. Jeszcze dziś jestem tu, a gdzie będę za rok? Pojęcia bladego nie mam. Nie lubię zmian. Kocham stabilizację, przewidywalność. Nadmiar wrażeń mnie przytłacza. Boję się nieznanego, a przeprowadzka to poważne zmiany. Mieszkanie można obejrzeć, ale nie przewidzi się, jacy będą sąsiedzi. Kiedy przenosiłam się 8 lat temu miałam ogromne szczęście. 

No i byłam młodsza. I (prawie) zdrowa. Prawie znaczy, że nie wiedziałam o swojej chorobie. I jeszcze ten power z adrenaliny…Nie było dla mnie rzeczy niemożliwych. Burza? Nie ma? A chcesz? No to ja ci to zaraz załatwię :) Taka byłam. Czy wiecie, jak ludzie łatwo ulegają takim osobom? Desperatom, znaczy. Nie mogłam się nadziwić, jakie to proste. I temu, że wcześniej na to nie wpadłam. Taka scenka…Kolejka do okienka długa jak nieszczęście, ale ja nie mogę czekać. Pracuję po 12 godzin dziennie, mam jeden dzień z małym okienkiem na załatwianie. Kto się przeprowadzał, ten wie, że jest tego około mnóstwo. Tym razem chodziło o przepisanie licznika prądu na mnie. Ex zabierając tyłek do mamusi takimi pierdołami się nie przejmował. To wbrew prawu. No, przeniesienie najemcy licznika, nie przenosiny do mamusi. Trudna sprawa, ale ja nie mam innego wyjścia. Szybka decyzja: odpuszczam sobie okienko, bo i tak mnie odeślą. Idę pewnym krokiem, z pewnym siebie uśmiechem do dyrektora. Robię wrażenie na sekretarce. Nie czekam długo. Dyrektorem jest kobieta. No, lekko nie będzie, myślę. Miałam rację. Jest równie pewna siebie i stanowcza jak ja. Nie ma sensu robić cielęcych oczu. Nie podziała. Wykłada swoje racje. Za mną nie stoją żadne. Tylko czysta determinacja. Mam płacz na końcu nosa, ale się przecież k…a nie rozpłaczę! Rzucam na stół ostatniego asa. Mówię prawdę, jak bardzo jestem umoczona i wrobiona. Nie proszę, nie skarżę się, czyste fakty. Mierzymy się wzrokiem. Chłodno i profesjonalnie, choć niezupełnie zgodnie z prawem, pomaga mi. Mimo, że może mieć duże kłopoty. Jestem jej cholernie wdzięczna, choć nie umiem tego okazać, jak bardzo. 

Takich sytuacji było wiele. Dziś bym sobie z nimi nie poradziła. Ale dziś nie będę sama. W międzyczasie syn dorósł i…jest tak samo zdeterminowany, jak wtedy ja :) Walczyłam dla siebie i dla niego. Teraz jego kolej. Sorki, Młody, taki lajf. 

Burza przeszła gdzieś obok, znowu świeci słońce. Może to dobry omen?

images

 

 

 

16c komentarze/y do Lustereczko powiedz przecie…

  • Z tymi przeprowadzkami to faktycznie jest sporo biurokracji. Gdzieś czytałem że jest to około 20 różnych wizyt w biurach/urzędach. Mieli to zmienić, mieli uprościć, ale oczywiście wszystko jest po staremu ;) Papierek i pieczątka są najważniejsze.

    • szarabajka

      Nawet nie wiesz, jakie masz szczęście, że znasz to tylko z pogłosek ;)
      Pieczątki i papierki są w tym wypadku naprawdę istotne. Sprawiają dużo kłopotu, ale i chronią.
      Pozdrawiam miło.

  • Przeprowadzaka to fakt ogromny kłopot ja w ostatnich 8 latach przeprowadzałam się 10 razy to chyba swego rodzaju rekord, fakt że wszystko to wynajęte mieszkania, więc nie ma aż tylu problemów, ale mimo wszystko znam to całe zamieszanie, w ostatnim miejscu mieszkałam 2 i pół roku, teraz mam nadzieje pomieszkać dłuzej bo szczerze mam dośc przeprowadzek.

  • ~lotna

    Sprawy „urzędowe” zajmują mnie teraz prawie codziennie. Jeszcze mam trochę determinacji, ale już widzę, że kończę się w tym aspekcie, który opisałaś… Lustereczko już dawno potłuczone, a teraz oswajam się z nową sytuacją (nową dla siebie). No cóż… własna słabość też jest nowością ;)

    • szarabajka

      Słuchaj swojego ciała (to nie ma nic wspólnego z seksem ;) ), ono ostrzega, prosi, zawodzi płaczliwie, a na końcu na amen. Ja przegięłam. Nie zrób sobie tego samego.

  • ~a1b3.blog.pl

    Z notki wynika, że szykujesz się do przeprowadzki, czyli w Twoim życiu zachodzą jakieś zmiany mające duży wpływ na dalszy twój los. Jak piszesz, czujesz się zagrożona, spokój, dotychczasowa stabilizacja naruszona i do tego nie znana przyszłość. Całe szczęście, że teraz to syn, czuje się odpowiedzialny za Twój los. Wniosek taki, że powinnaś całkowicie synowi zaufać i przestać się bać nieznanego. Widzisz ja wierzę nie tylko w Boga ale i reinkarnację, a tego typu zmiany w naszym życiu świadczą, że twoja dotychczasowa karma już się wypaliła i los wprowadza cię w nową karmę, fakt, że ona jest dla ciebie niewiadoma, ale ja jak pisałem w poprzednich komentarzach, że jeżeli nawet pojawią się teraz u ciebie problemy, lęki, to pójdzie w dobrym kierunku, będziesz jeszcze z tego zadowolona. Pozdrowienia HiT

    • szarabajka

      To, o czym piszę to jedynie wierzchołek góry lodowej.
      Karma, tak, wierzę, że coś takiego jest. Moja to ciągła opieka nad ludźmi nierozsądnymi, nieodpowiedzialnymi, słabszymi i chorymi. No i ok., niech tak będzie, ale w takim razie daj mi Boże siły do tego.

  • ~a1b3.blog.pl

    Dobrze robisz, że podchodzisz z pokorą do tych trudności i przeszkód jakie spotykasz na swojej drodze, a najważniejsze, to chyba jest to, że pomagasz innym i te Twoje czynny przewyższają czasem wielkie litanie odmawiane w pięknych świątyniach. Uważam, że naszą świątynią jest nasze codzienne otoczenie i my w nim, a Bóg jest wszędzie. Czy Bóg ci pomoże stawiasz pytanie. Ja kiedyś synowi odpowiedziałem, bo on napotkane trudności potraktował jako karę Boską, że go opuścił. Wytłumaczyłem mu, że to przeszkoda Boska, na której masz się przewrócić, nawet potłuc abyś zrozumiał pewien sens swoich cierpień.
    PS: Ja w takich chwilach załamań, czuję, że mam Matkę Boską Ostrobramską i staję z powrotem na nogi.I jeszcze jedno, myślę, że Bóg czyta twego Bloga i wysłucha Twoją prosbę i da ci siły.

    Pozdrowienia HiT

    • szarabajka

      Się zobaczy…I to już niedługo. W poniedziałek idę z wynikami do profesora, a te są mało optymistyczne :( Trzymaj za mnie kciuki, proszę.

  • ~ktosia

    Kazdy z nas ma swoje lustro: jedni lustereczko, inni wrecz zwierciadlo.
    Staramy sie sie ukladac nasze zycie w ich odbiciach, broniac tych obrazow przed wypadkami i innymi uszkodzeniami.
    Do czasu. Nagle niespodziewanie zauwazamy ryse i zaczynamy sobie zdawac sprawe, ze rowniez lustra maja swoja druga strone, niekoniecznie tak bardzo wypielegnowana. Rejestrujemy ten fakt, lecz jeszcze nie az tak swiadomie. Do momentu, gdy nam lustro spadnie. Rozwala sie w kawalki szkla i wlasciwie naszego czasu, lecz nadal jest naszym lustrem, tylko juz nie tym, ktore odpowie na pytania kompleksowo. Odpowie po kawalku, juz mniej wyidealizowanie jednakze o niebo prawdziwiej.

    Dlugiego oddechu zycze :)

  • Wiara, nie cofnęłaś się :) Wiedziałaś po co przyszłaś i czego chcesz, i to dostałaś. Ukierunkowałaś swoją energię na pewien cel, i nie dopuszczałaś innej możliwości. Gratuluję determinacji, tego, że idziesz do przodu, nie poddajesz się !

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>