Ostatni taki wieczór tego lata

2Nigdy nie myślałam, że moje życie będzie tak bardzo zależne od dorosłych dzieci. Nie byłam nadopiekuńczą matką. Przeciwnie, bardzo dbałam o to, żeby były samodzielne i zaradne. I takie są. To, że nasze ścieżki nadal ciągle się krzyżują jest spowodowane zależnościami, na które ani ja, ani oni nie mieli wpływu. Musimy się nie tylko jakoś znosić, ale jeszcze przy tym kochać :), a to, uwierzcie, naprawdę nie jest takie proste. Dorosłe dzieci są młode, a matki dorosłych dzieci – wprost przeciwnie. Każdy wiek ma swoje potrzeby i prawa. Wspólne mieszkanie to kiepski pomysł, ale czasem po prostu nie ma się wyboru. 

Przez ostatnie dwa tygodnie miałam znowu okazję przypomnieć sobie, jak to jest mieć swoją wolną chatę. Nie, nie było hucznych imprez i libacji :), bo i nie tego babciom trzeba. Miałam jednak czas, spokój, swobodę, a jutro wraca syn. 

A ja bardzo się cieszę, że znowu go zobaczę, choć przeraża mnie utrata tego, co było moim udziałem pod jego nieobecność. 

Nie, nie zmarnowałam tego czasu. Nawet go sobie wcześniej zaplanowałam i chciałam opisywać dzień po dniu, ale wykasowałam początkowe notki, bo plany wymknęły się nieco spod kontroli i zadziało się więcej, niż oczekiwałam i więcej, niż można opisać.

1Jestem z siebie zadowolona, a to mi się rzadko zdarza. Moje wahania, niestabilność, niepewność ulatują, kiedy da mi się przestrzeń do życia i swobodny oddech. Jak tlenu potrzebuję swojej gawry, żeby się wyciszyć, zobaczyć sprawy z odpowiedniego dystansu i podjąć własną, tylko ode mnie zależną aktywność. Myślę, że dokładnie to samo powiedziałby o sobie mój syn. Różni nas to, że on nie wie, że mam dokładnie takie same potrzeby. No, bo jakie potrzeby może mieć stara kobieta? ;) Ja mam tę przewagę, że wiem jakie i dlatego nigdy nie będę namawiać mojej matki do porzucenia zbyt dużego jak dla niej mieszkania i dlatego bronię jej jak lwica, gdy komuś zaświta w głowie, żeby jej kogoś „dokwaterować”. Ale do tej wiedzy musiałam dorosnąć. 

Tak wiele się wydarzyło: miałam realną szansę zobaczyć Komańczę; odezwali się ludzie z przeszłości, o jednym chyba nawet tu gdzieś pisałam; zbliżyłam się bardzo do drugiego syna, tego, który nie wyjechał :) i to jest bardzo dobre, bo ostatnio brak mi było tej bliskości; odgruzowałam zapuszczone przez upały mieszkanie; czytałam, czytałam, czytałam…; spotkałam się z przyjaciółką i nagle zobaczyłam coś, czego nie widziałam przez ??? już nawet nie wiem, ile się znamy.

3Ale nie fakty i konkretne wydarzenia są najważniejsze, ale wnioski, które z nich wynikają. Moje zadowolenie wynika także z przekonania, że podejmuję słuszne decyzje. „Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono”. Łatwo rezygnować teoretycznie, trudniej w obliczu prawdziwych wyborów. Już teraz wiem, że jeśli rezygnuję, to z prawdziwych, a nie wymyślonych, powodów. Nie będę kiedyś biadolić, czemu nie zrobiłam tego, czy tamtego. Wiem, czemu nie zrobiłam i lubię siebie za to.

Jeszcze kilka godzin tego czarownego wieczoru, wypełnionego muzyką, którą kocham, a której słucham, gdy jestem sama, bo dla mnie jest zbyt intymna, żeby się nią dzielić. I boję się, że gdyby ktoś ją usłyszał, za bardzo by mnie poznał, a ja wolę być, jak na starszą panią przystało, za woalką ;) 

 

 

6c komentarze/y do Ostatni taki wieczór tego lata

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>