I znowu to samo

zNie jestem osobą żądną wrażeń. Ja nawet podróżować nie lubię. Do szczęścia nie są mi potrzebne sytuacje wyzwalające adrenalinę. Przeciwnie – kocham, jak ten byczek Fernando, spokój, proste przyjemności i doznania. Byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, gdyby mój życiorys można było zawrzeć w kliku zdaniach: urodziła się i zmarła, przeżywszy xx spokojnych lat, w otoczeniu równie spokojnych bliskich. 

I naprawdę robiłam wszystko, żeby tak się właśnie stało. Ale się nie stało. Czasem z niczyjej winy, często z wyboru innych, od których byłam zależna. Tak, robiłam różne głupoty na własny rachunek, ale one właśnie nie skutkowały jakoś bolesnymi konsekwencjami, choć miałabym o czym opowiadać wnukom, ale nie opowiem, bo nie będę ich mieć, poza jedną wnuczką, o której już wiem, że nie będzie zainteresowana. Czy teraz w ogóle jeszcze ktoś rozmawia? Nawet z synem, który mieszka w pokoju obok, często porozumiewam się za pomocy netu. Taki lajf. I tak się cieszę, że nie pisze mi tego na fb. Może dlatego, że nie mam tam konta.

Dziś znowu usłyszałam o planach syna, które mi zmroziły krew w żyłach. I znowu takich, o których napisać nie mogę. Znowu muszę milczeć, nawet tu, bo…Och, to bardzo skomplikowane. Niedługo stanę się milczącym głazem, bo prawie nic z mojego życia nie nadaje się do publikacji, choćby anonimowej.Ograniczyłam swoje kontakty do minimum, bo wśród ludzi też milczę. Prawdy powiedzieć nie mogę, kłamać nie umiem. Wiem, jak mało jestem dla nich interesująca i nijaka. I jak bardzo się mylą, wypowiadając opinie o moich bliskich. Milczę. O bliskich, jak o zmarłych, dobrze albo wcale. Moi bliscy nie są ani przestępcami, ani złymi ludźmi, ale są…inni. Inny to ktoś gorszy od złego, bo zło da się jakoś wytłumaczyć, inność się tylko potępia.

I tak sobie myślę, czym sobie na to zasłużyłam? Taka karma, czy błędy? Ale jakie? A może każdy ma takie mroczne, ciemne strony, opowieści i historie, o których nie mówi, nie pisze?

A teraz się trochę nad sobą poużalam. W końcu, czemu nie? Dałeś mi Boże, życie, do którego się zupełnie nie nadaję i o które nigdy nie prosiłam. Jest tylu ludzi marzących o niesztampowych przeżyciach, tak bardzo, że nawet je sobie wymyślają i którzy zrobiliby z niego lepszy pożytek, więc czemu im nie dasz tego, co mnie? Mnie ono na nic, bo czyni ze mnie małpę, która nie chce widzieć, słyszeć, mówić.

images

 

 

6c komentarze/y do I znowu to samo

  • Bardzo poruszył mnie Twój wpis i zaraz powiem, ze własnie od tego jest blog, żeby choć trochę sobie ulżyć, choć anonimowo i chyba bardzo Ci tego potrzeba. Mylisz się także sadząc, ze inni mają lepiej, inaczej. Inaczej na pewno, bo każdy z nas jest inny, ma inna rodzinę, ale w każdej są powody do chwały i do wstydu, a duszenie w sobie emocji tylko Tobie szkodzi…
    Bardzo trudno otworzyć się , ale zrobiłaś pierwszy krok i zauważ, ze na blogach jest wiele takich poplątanych historii, często zmienianych dla nierozpoznawalności osób i zdarzeń, ale tak bardzo zalazły piszącym za skórę, ze muszą to z siebie wyrzucić…
    Nie jesteś sama, a podtytuł Twojego bloga nie musi oznaczać, ze opowiadając cokolwiek obnażysz się całkowicie…

    • szarabajka

      Pewnie masz wiele racji, ale nigdy i nigdzie nie jest się zupełnie anonimowym. Uwierz, wiem, co piszę, już to przerabiałam.
      To nie jest pierwszy krok. Piszę już jakiś czas, ale zazwyczaj o zdarzeniach sprzed wielu lat, a przecież życie ciągle się toczy. I ok, tylko czemu tak pokrętnie?

  • Nawet tutaj może się znaleźć ktos kto się domysli kim jesteśmy kim jesteśmy czytając nasze historie sprzed lat, jednak tak jak pisze Jotka czasem mozna wyrzucić z siebie wszystkie złe mysli nie koniecznie informując że piszemy o sobie, a wtedy być może znajdzie sie odpowiedź na nurtujące Cię pytania, wiem że to bardzo trudne, ale czasem warto. Pozdrawiam!

    • szarabajka

      Wiesz, ja jestem osobą bardzo dyskretną. Oczywiście o sobie wolno mi pisać wszystko. Przemyślę to. Może te doświadczenia się komuś przydadzą?

  • Każdy ma takie rzeczy, sytuacje, problemy, chwile, o których nie napiszę, nie opowie, choćby i anonimowo. Tak mi się wydaje, że czasami się nie da, może nie powinno, a może nam ani innym nic to nie da. W każdym bądź razie przesyłam dobrą moc, ściskam i życzę więcej optymizmu i sił w walce o niego! Pozdrawiam!

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>