500 plus i minus

Ta notka nie ma nic wspólnego z polityką. Choć z drugiej strony, jaka część naszego życia jest od niej wolna? Chciałam napisać o kobietach, o tym, jak postrzegają ich rządzący i co to dla nich oznacza.

Na początek kilka banałów. Żeby jakaś nacja, narodowość, kraj się nie wyludniły, muszą się rodzić dzieci. Rodzić dzieci mogą tylko kobiety. Żeby je do tego zachęcić potrzebny jest kij i marchewka. Kij na dziś a najlepiej na zawsze odłóżmy na bok, a przyjrzyjmy się marchewkom. 

M1

Największą, jak chcę wierzyć, jest instynkt macierzyński. Jeśli jest, nie ma silniejszego instynktu – taka matka bez wahania i rozterek odda życie za swoje potomstwo. Inny powód posiadania dzieci, to właśnie chęć posiadania. Mam dom, samochód, męża, więc dobrze jest mieć i dziecko, inaczej wyszlibyśmy na jakichś dziwaków albo, co gorsza, na bezpłodnych. Ostatnio doszła jeszcze marchewka, finansowa: jeśli zdecydujesz się być matką dwukrotnie, a najlepiej wielokrotnie, to dostaniesz pieniądze za nic. Oczywiście, to nic wcale nie jest niczym, a wręcz przeciwnie, pociąga za sobą poważne konsekwencje, szczególnie dla kobiet.

Każda ciąża i poród kosztuje kobietę, jest obciążeniem dla jej organizmu. Czasem nieznacznym, czasem nawet śmiertelnym, czego przewidzieć nie sposób. Opieka nad niemowlęciem, choćby z racji karmienia piersią, także przypada kobiecie, zresztą i ta późniejsza, jeśli nie zarabia więcej od męża. Przy np. czwórce dzieci, rodzina dostaje 1500 zł i najczęściej, kiedy kobieta zarabia płacę minimalną, naprawdę (na razie) nie opłaca się jej pracować, a i ewidentnie zyskują dzieci, szczególnie przedprzedszkolne, mając przy sobie mamę, a nie obcych opiekunów. I to są ewidentne plusy dobrej zmiany: rodzą się dobrze zaopiekowane dzieci obawiam się, że nie tylko, ale tego nie wiem.

Oczywiście, jak we wszystkim, są i minusy. Znowu kilka banałów, o których jednak często się zapomina. Rządy się zmieniają. Nikt nie wie na pewno, jaką politykę socjalną będzie prowadził następny rząd. Nie przypuszczam, żeby jakikolwiek wycofał się z 500+. Chyba, że nie będzie miał innego wyjścia. Pieniądze budżetowe nie rosną na drzewach, pochodzą z podatków, a podatki od przedsiębiorców. Tak, od tych krwiopijców i złodziei ;) Jeśli się ich skutecznie wytępi lub jeśli np. kolejny kryzys światowy spowolni gospodarkę, pieniądze do budżetu zaczną płynąć wąskim strumyczkiem, to na pierwszy ogień cięć, jak zwykle i jak wszędzie, pójdą wydatki socjalne.

Inna wielka niewiadoma, to przyszłość małżeństwa. Jeśli wielodzietna rodzina przy dwóch dochodach plus 500+ da sobie radę, to już jednemu rodzicowi, nawet z alimentami co też nie jest pewne, będzie bardzo ciężko. A 500+ jest przynależna tylko do 18-tego roku życia. Jak pamiętam, to właśnie w tym wieku nasze wydatki na synów drastycznie wzrosły, choć oczywiście nigdzie nie jest powiedziane, że dzieci trzeba kształcić. 

Wracając jednak do tematu kobiety, to przyjdzie dla niej kiedyś czas emerytury. Gdybym dziś była młoda jak nie jestem :-) , to nigdy, przenigdy nie zrezygnowałabym z pracy. Nawet za płacę minimalną. Powrót do pracy zawodowej po kilka latach przerwy jest bardzo trudny, a okres składkowy mizerny. Pewnie, jak chcę wierzyć, większość kobiet będzie mogła liczyć na wsparcie męża, ale nie wszystkie. Rozpadają się (w ten, czy inny sposób) nawet wieloletnie małżeństwa. Poza tym z jednej emerytury naprawdę ciężko wyżyć.

Czy pisząc tę notkę chcę przyszłe matki przestraszyć? Absolutnie nie! Macierzyństwo to coś najpiękniejszego, co mnie w życiu spotkało. I też chciałabym, żeby Polaków było coraz więcej, jednak przy założeniu, że to zawsze będą dzieci chciane dla nich samych i że ich rodzice będą w stanie, jeśli będzie trzeba, utrzymać je sami.

M2

Na koniec ostatni banał: rodzicielstwo to wielka odpowiedzialność. Rodziców. Nie państwa.           

15c komentarze/y do 500 plus i minus

  • ~Stokrotka

    To że kobiety zaczęły rodzić dzieci to jest widoczne gołym okiem. Także to, że przestały pracować. I to mnie przeraża – no bo jaką mają pewność, że na starość – gdy nie będą miały godziwej emerytury – te dzieci wezmą je na swoje utrzymanie.?
    Masz rację- o urodzeniu dziecka powinien decydować instynkt macierzyński i rozum a nie pieniądze.
    Pozdrawiam

    • szarabajka

      Ja w ogóle mam duży problem z ocena tej akurat „dobrej zmiany”. Z jednej strony dokładnie pamiętam, jak ciężko nam było żyć z jednej pensji, kiedy byłam na wychowawczych, z drugiej strony nie rozumiem, czemu nie jest zauważane także to pierwsze dziecko? Jakby było mnie dla państwa ważne. A przecież czasem bywa tak, że jego urodzenie matka przypłaciła zdrowiem, jak moja synowa. Nie bierze się też pod uwagę dochodów. Liczą się tylko „sztuki”. Bardzo mnie to zniesmacza.

  • Niestety, muszę przyznać Ci rację. Pracuję w podstawówce, więc te problemy widać i tutaj. W tym tylko roku, od września zabrano dzieci do domów dziecka z kilku rodzin.
    500 plus pogorszyło sprawę. Matki porzuciły prace, ale dom z gromadką to nie w kij dmuchał i pojawił się alkohol, który bywał pewnie wcześniej, ale gdy chodzi się do pracy to jednak trzeba się pilnować.
    Problem kobiet to druga sprawa, powrócono do roli kobiety jako inkubatora, po co ma pracować i rozwijać się? przecież praca zawodowa to nie tylko pieniądze, nie będę powtarzać oczywistości. Prostymi ludźmi uzależnionymi od socjalu lepiej się rządzi…

    • szarabajka

      To prawda. W notce pominęłam zupełnie rodziny patologiczne, bo to temat rzeka.
      Co do rządzących, to przeraża mnie ich cynizm. Przecież doskonale wiedzą, jaki mogą zgotować los tym dzieciakom z 500+. I kościół to wie. I nieprawda, że wcześniej nie było pomocy społecznej dla rodzin ubogich: wyprawki do szkoły, bony żywnościowe, bezpłatne podręczniki, ale to była pomoc kierowana do konkretnych rodzin, z konkretnymi potrzebami. Teraz Twoje podatki idą także na „pomoc” w utrzymaniu dzieci rodzinom, które wcale tej pomocy nie potrzebują, a ich dzieci mają się częściej lepiej, niż Twoje. Rządzący mają gest.

  • A ja mam wrażenie, że rządzący nie wiedzą, jak ugryźć problem (przyszłych) niskich emerytur (dotknie to już moje pokolenie). Wciąż nam się wbija do głowy, żebyśmy odkładali (dodatkowo).
    Rodzenie dzieci ma zapewnić te emerytury, bo „ktoś na nas będzie pracował” – przecież tak to działa – jedni pracują na drugich, jakby nie mógł każdy na siebie…
    Daje się z czegoś, czego się nie ma (500+). Jedni zyskują, a reszta traci. W każdym bądź razie, mam wrażenie, że wciąż muszę się do czegoś/komuś dokładać. To przecież od nas, podatników, idą dodatkowe pieniądze dla tych, którzy coś uzyskali z ustaleń aktualnej władzy. Ciekawe, czy będzie miał się kto w końcu dokładać na mnie, gdy się zestarzeję i nie będę już pracować….? Emerytury relatywnie mają się zmniejszać, więc za co będziemy żyć kiedyś my, którzy przepracujemy około ( i ponad) 40 lat?
    Z próżnego ani Salomon nie naleje.

    Trochę inaczej spojrzałam na „problem” 500+, ale widzę także inne niuanse ( z dzieci już wyrosłam).
    Pozdrowienia ślę :)

    • Z ust mi to wyjęłaś, Ariadno! Nie mam ochoty dopłacać do frankowiczów, cudzych dzieci itd. Niedawno dowiedziałam się, że w Indonezji obowiązkowym ubezpieczeniem rodzinnym (coś jak nasz NFZ) objęta jest tylko (sic!) trójka dzieci. Jakie było zdziwienie moich koleżanek kiedy powiedziałam im, że nasze państwo płaci za posiadanie większej liczby dzieci! A jednak Indonezyjczycy się rozmnażają. Nie myślą o przyszłości, nawet mają takie powiedzenie: „Możemy nie mieć co jeść, ważne, żeby wokół była rodzina”. Bo rodzina jest wartością samą w sobie

      • szarabajka

        Ewo, tak, rodzina jest wielką wartością samą w sobie, ale sądzę, że jednak ekonomicznie wolelibyśmy wzorować się na Niemcach, czy UK niż na Indonezji, przy całej sympatii dla niej.
        Co do dokładania się, to wolę żeby budżet dał (rozsądnie) dzieciom, jak już musi, bo nie jest korwinowsko liberalny, niż na wożenie np. cywilnych vipów casą.

        • A wiesz, że Indonezja jest w grupie G20? Chciałabym, żebyśmy mieli taki wzrost gospodarczy jak ona.

          • szarabajka

            Nie wiedziałam, ale nawet teraz, kiedy wiem, chciałabym, żeby wszystkie dzieci w Polsce mogły być ubezpieczone :) Sam wzrost gospodarczy to dla mnie, szarego obywatela, jeszcze nic nie znaczy, póki polityka ekonomiczna państwa na to nie przyzwoli.

          • Wszystkie dzieci mogą być ubezpieczone. Tyle, że nie pracodawca za to płaci, a rodzic. I to jest w porządku, jego dziecko, jego decyzja, on ponosi odpowiedzialność.

    • szarabajka

      Oczywiście Ariadno, że tych Polaków ma się rodzić więcej nie dlatego, że są tacy piękni i mądrzy wyjątkowo, ale żeby pracowali na emerytury :) Tylko, że ci, którzy mogliby to robić, wyjechali, płacą podatki w UK lub Irlandii i dokładają się do emerytur tamtejszych seniorów. To samo może stać się z pokoleniem 500+. I co? Będę musieli wyjeżdżając te 500+ zwrócić? ;)

      Młodzi już na żadne emerytury nie liczą, bo…potrafią liczyć, a jak umiesz dobrze liczyć, to licz na siebie. Premier Pawlak już dawno oznajmił, że dla przyszłych emerytów cała nadzieja w ich dzieciach. No, dobrze, ok, tylko czemu w takim razie potrącano mi przez całe życie 1/3 zarobków? Wyszło na to, że ratowałam (niechcący) kraj przed kryzysem.

  • Sama prawda. Dzieci to odpowiedzialność rodziców, więc to oni muszą patrzeć na swoje zasoby i rodzaj pracy, czy podołają większej liczbie dzieci. Najstraszniejsze jest to, że nieodpowiedzialni decydują się na dzieci z powodu tych 500 zł, a kobieta przestaje pracować. Czarno widzę przyszłość takiej rodziny, a pod koniec rodziców musimy wszyscy z podatków utrzymać, bo skoro nie pracowała, to renty nie wypracowała.
    Serdeczności

    • szarabajka

      Jeszcze gorsze jest przekonywanie beneficjentów, że im się to należy, jak psu zupa. Taka roszczeniowa postawa jest trudniejsza do uleczenia, niż alkoholizm, bo łatwo znaleźć „winnego” na zewnątrz. Poczucie winy to niemiłe uczucie.

  • Jest o „marchewce”, a nic o „kiju”. Czy jest nadzieja na kontynuację?

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>