Damy się nie tłumaczą

Ale ja nie jestem damą, tylko zwyczajną kobietą. Poza tym lubię swoich czytelników, więc jestem im winna kilka słów wyjaśnienia swojej dłuższej nieobecności na blogach, swoim także.

Przydarzyły mi się niespodziewane Pompeje. Wylała się na mnie cuchnąca lawa, oblepiająca jak skorupa, z której nie miałam siły wyjść. Ani ochoty. Tyle lat mieszkałam u stóp Wezuwiusza, nawet o tym nie wiedząc. Jego erupcja mnie zaskoczyła i powaliła. 

Życie to dziwne jakieś jest. Kiedy ci się wydaje, że jakoś poukładałaś je i uporządkowałaś, ono, jak marny magik, z drwiącym uśmiechem, wyciąga kolejnego, upiornego królika z kapelusza. Jednego dnia piszesz o pięknie tańca, a następnego siedzisz w skorupie i się dusisz. Ostatkiem sił wyskrobałam w tej skorupie małą dziurkę, przez którą, jak życiodajna kroplówka, płynęły słowa zrozumienia i wsparcia, cierpliwe i kojące. Słowa mojego Anioła Stróża, który pewnie bardzo by się obruszył czytając to, bo skromny jest i nie lubi patosu, ale sam powiedział: „jak będzie trzeba znowu stanę przy tobie” i tym się zdradził  :-)

Nic się właściwie nie zmieniło od czasu erupcji. Przynajmniej nie na lepsze. Wezuwiusz nadal jest i dobrze się ma. Może mnie bardzo skrzywdzić. Nic na to nie mogę poradzić. Po prostu są sytuacje, z których nie ma dobrego wyjścia. A żyć trzeba. I chyba znowu chcę. Nie mam zamiaru skończyć, jak pompejańska skamielina.

 

 

images

 

 


30c komentarze/y do Damy się nie tłumaczą

  • Bardzo tajemniczy wpis i nie wiem czy umiem dostatecznie biegle odczytywać metafory i międzywierszowy przekaz… Ale chyba w życiu każdego człowieka są chwile, gdy nadchodzi jakieś nieoczekiwane trzęsienie ziemi i gdy wszystko, na czym opieraliśmy swe fundamenty, chwieje się w posadach i grozi zawaleniem wprost na naszą główkę… Wytrwałości i sił życzę! Żadna burza nie trwa wiecznie, a po tej największej przychodzi słońce i tęcza. :-) A jak Anioł Stróż jest to już w ogóle nie ma się czym martwić ani obawiać. ;-)

    • szarabajka

      Dlatego odwołałam się do metafory, bo myślę, podobnie jak Ty, że każdemu czasem takie Pompeje się przydarzają i wie, co się wtedy czuje. Szczegóły są w sumie nieważne. Anioł Stróż ma moją dozgonną wdzięczność.

  • Jeżeli ktoś może okiełznać Wezuwiusza to właśnie Ty!

  • „Damy się nie tłumaczą”, to prawda, ale pozwól, że ja cham, spróbuję się wytłumaczyć. Wspomniałaś o pięknie tańca, więc wróciłem do poprzedniego postu, gdzie nieoczekiwanie pod moim komentarzem z 11 marca tydzień później, czyli 18 marca pojawił się komentarz nieco insynuacyjny pod moim adresem. Może nie zauważyłaś, że kursy tańca towarzyskiego są różne, jedni kończą je po kilku tygodniach, inni (pewno bardziej tępi jak ja) ćwiczą to przez 7 lat, uzupełniając jednocześnie 2 letnim amatorskim stażem w balecie klasycznym. Dlatego ze zdumieniem dowiedziałem się z Twojego komentarza, że cyt.:
    „… 10 marca 2017 o 09:41 … Taniec towarzyski … był uskuteczniany na tzw. dancingach… „,
    Być może był, ale ja w ciągu tych 9 lat tańczyłem głównie na konkursach tańca, lub robiłem t.zw. „tło” w przedstawieniach teatralnych.
    A Pompeje? No cóż, życie nie składa się tylko z samych superlatyw, i chyba tak to działa? ;)

    • szarabajka

      Andrzej, przeczytałam Twój komentarz o tańcu uważnie. W poprzednim poście też.
      Nie, życie to nie jest bajka, wiem. Ale czasem ma się dość.

  • Chyba nikt nie musi się tłumaczyć, zwłaszcza z bardzo intymnych spraw czy uczuć. Jeśli tylko chcesz, to na pewno dasz radę. Nie zawsze wiemy jak pomóc, nie każde słowo jest właściwe. Może więc pomoże świadomość, że ktoś o Tobie myśli i czeka na kilka słów…

  • Najważniejsze, że masz Anioła Stróża. Podziękuj mu ode mnie!

  • Czasami milczenie jest lepsze niż tysiąc słów ze spacjami. Choć nic nie jest lepsze od herbaty. Kubek w garść i niech Moc będzie z Tobą.

    • szarabajka

      Milczenie, choć niechciane, wymusza myślenie – coś trzeba zrobić z burzą uczuć. A jak już się przemyśli, to łatwiej ubrać te uczucia w słowa i znowu można wyjść do ludzi. Byle tylko nie utknąć w skorupie na zawsze.
      A z zaproszenia na herbatę chętnie skorzystam :) Wirtualną, oczywiście.

  • Szarabajko, Wezuwiusz jest piękny z daleka, z odległości wydaje się pompatyczny, dostojny i tajemniczy. Kiedy się zbliżysz, czar pryska. Głaz, dym, lawa i niszczący ogień.
    Serdeczności

  • ~Stokrotka

    Przecież nawet po najgorszym „Wezuwiuszu” musi wyjść słońce.

    To że do nas wróciłaś świadczy że jego pierwsze promienie już do Ciebie dotarły.

    Serdeczności.
    :-)

  • Mnie też się przydarzyły takie Pompeje! Odreagowanie i ułożenie sobie wszystkiego w głowie zajęło mi trzy lata.
    Życzę Ci spokoju.
    Zasługujesz na niego :)

  • w Aniele S. siła więc nic złego stać się nie powinno. pokładów wytrwałości życzę.

    • szarabajka

      Lawa leja się dalej i już wiem, co znaczy: wyjść z siebie i stanąć obok. Nie mam sił dopuścić do siebie, że to się dzieje naprawdę.
      Dzięki za ciepłe słowa.

  • ~dahutt

    Współczuję – każdy ma czasem dość i najchętniej wyszedłby trzaskając drzwiami. Sił i pogody ducha – oraz poczucia humoru, bo nic tak nie pomaga w zwalczaniu wroga jak dobrze wymierzona drwina. No, może czasem kopniak jest lepszy. Ale damy do rękoczynów się nie ubiegają, pozostaje zatem śmiech ;)

  • Jestem tu pierwszy raz, to przez ten miły oku wrzosowy kolor, a za najście przepraszam. Wezuwiusze…Pompeje… trzęsienia ziemi…brak jeszcze tylko el Ninho i byłby komplet… A tymczasem w życiu mamy tylko wybór trojaki – być dębem…być trzciną… być „materią miękką a podatną” [Boy]. Tę trzecią możliwość w odniesieniu do Ciebie, Nieznana Pani, z oczywistych powodów wykluczam.
    - Co wobec tego wybierasz?

    Pozdrawiam i zapraszam

    • szarabajka

      Witaj miło;
      To nie najście, ale miłe odwiedziny, więc przepraszać nie ma za co.
      Nie zawsze tak smęcę, chyba, że mam powód. A mam. Wyboru natomiast żadnego: materią jestem miękką i podatną, więc dla ochrony czasem muszę wejść w skorupę :)

  • Oj-oj-oj-oj… Weź do ręki Słówka Boya i znajdź frazę „W iskier krzesaniu żywem materiał to rzecz główna”… A potem wykreśl swoją odpowiedź na moją pierwszą notkę. Pozdrawiam.

  • Z Aniołem Stróżem za plecami to się człowiek zawsze jakoś otrzepie. Może i lekcję ważną poweźmie z tego trzęsienia ziemi. Powodzenia!

  • I ja ślę wirtualne uściski Szarabajko. Przykro mi bardzo z powodu „kąpieli” w tej cuchnącej lawie… Swoją drogą bardzo pięknie i obrazowo opisałaś o czymś strasznym i bolesnym w Twoim życiu. Niechaj Anioł Stróż nie wypuszcza Cię ze swoich objęć. Bardzo tego potrzebujesz, ale… czy mi się wydaje, czy już jest lepiej? Lawa popłynęła, a Ty zostałaś niepokonana? Dumna i silna? Tego Ci życzę:)

    • szarabajka

      Niestety, nie wyszłam z tarczą. Totalny chaos. Nikt nie jest wygrany. I chyba po raz pierwszy w życiu nie wiem, co zrobić – jak się nie obrócić d z przodu.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>