Załamanie

Pogoda się załamała. Zrobiło się biało, zimno, pochmurnie. Śnieg pokrył bezwstydną zieleń wiosennej trawki, wiatr pozrywał z drzew płatki kwiatów i wymieszał je z płatkami śniegu, a ptaszyska przestały drzeć dzioby. Jakby nic się nie stało. I dobrze. W końcu udało mi się uzyskać chwilową harmonię z naturą. Ludzie okutani w skorupy zimowych płaszczy i kurtek, też są jakby mi bliżsi.

I kto powiedział, że cierpienie uszlachetnia?

Jasne, że tak nie może trwać wiecznie. Jasne, że tylko patrzeć, kiedy zaświeci bezczelnie słońce, a wszystko wkoło znowu się odrodzi. Nie wszystko, ale mniejsza. Kogo to obchodzi? Mnie obchodzi. Na razie jest dobrze, więc mogę swobodniej odetchnąć tym zmrożonym smogiem zza okna. A już myślałam, że się uduszę od pytań pełnych niecierpliwej troski: I co? Już OK? Nie, q, nie jest ok, bo niby jak ma być? Może kiedyś, może jakoś, może powoli wyrośnie jakieś ziele na kraterze.

 

 

kam

44c komentarze/y do Załamanie

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>