Między jawą a snem

Alzheimer, otępienie starcze, demencja to brzydko brzmiące określenia stanu umysłu, który czasem przydarza się ludziom starym. Mózg, podobnie, jak inne organy, z wiekiem traci swoje kompetencje. W przeciwieństwie jednak do wątroby, czy serca, daje objawy, których u swoich bliskich się wstydzimy i które, co tu kryć, bywają kłopotliwe. Są też prawdziwym wyzwaniem dla opiekunów. Bo to bardzo trudne widzieć, jak ukochana osoba coraz bardziej się pogrąża w urojeniach. Oczywiście zdaniem zdrowych

A ja nie chcę widzieć mamy jako chorej i niekumatej. Jasne, że robię wszystko, żeby trzymać ją w realnym świecie i często mi się to udaje, ale kiedy odpływa, idę za nią, bo nie chcę, żeby tam była sama dawna mama powiedziałaby „no i czego płaczesz?” z dezaprobatą, więc tylko wytrę nos i pisze dalej. Bo tam jest różnie. Ale jakby nie było, to chyba lepiej, że może o tym swobodnie opowiedzieć, bez obawy przed niezrozumieniem i naganą. Tak myślę. 

Tam to stan miedzy jawą, a snem. Rządzi się swoimi emocjami, prawami i potrzebami podobnie, jak jawa, tylko wystrój jest inny – taka jawa w scenerii ze snu. Nigdy nie bałam się inności duży błąd, więc wchodzę z nią tam i jestem tak długo, jak tego potrzebuje, żeby znowu wrócić. I tak między Bogiem, a prawdą to nie wiem, kiedy jest szczęśliwsza? 

Mama była jedną z tych wiecznie radosnych istot, które tylko opuszkami palców dotykają ziemi, noszą różowe okulary i bardzo nie lubią się przejmować za długo. Urodzona optymistka, kochająca świat i życie, a jeśli coś szło nie tak, zawsze umiała dać dyla w książki, film, teatr, znajomych, rozliczne wydarzenia kulturalne i towarzyskie. Jak się pewnie domyślacie była przez ludzi podziwiana i lubiana. Poza mną. Jakoś nigdy nie umiałyśmy się naprawdę spotkać, choć całe życie za nią goniłam. Po prostu ona widziała świat z perspektywy motyla, a ja larwy. Im bardziej mama była niefrasobliwa, ja musiałam być przyziemna i rozsądna, czasem wręcz nadodpowiedzialna. Kiedy mama straciła wzrok, nasze drogi się zeszły. Mama przejrzała na oczy. Nagle nie mogła już nigdzie uciec, odfrunąć i żadne okulary, nawet różowe, nie mogą tego zmienić. Musi polegać na tym, co słyszy i czuje, a osoby niewidome są bardzo uważne i czujne. Nie cieszy mnie fakt jej kalectwa, ale jeśli już miało się tak stać, to dobrze, że dzięki temu mogłyśmy się spotkać naprawdę. 

Zdaje sobie sprawę, że wielu może sobie pomyśleć, po co o tym piszę? Nie po to, żeby epatować tematem tabu. Przeciwnie – chciałabym, żeby żaden ludzki temat nie był tabu, bo…jest ludzki. Jest bardzo prawdopodobne, że czeka mnie los mamy (ach, te geny :cry: ) i nie chciałabym, żeby wtedy chowano mnie wstydliwie w szafie, bo, jak mówi moja mama-motylica: „przecież jestem tylko trochę chora”  8-)

staruszka

 

 

 

26c komentarze/y do Między jawą a snem

  • Bardzo dobrze , że o tym piszesz, bo nic co ludzkie, nie powinno być nam obce. Każdy z nas może kiedyś doświadczyć, jeśli nie Alzheimera , to innych przypadłości związanych z wiekiem. W mojej rodzinie są takie choroby, że nie wiem, na co się załapię, a wybór mam duży…
    Boimy sie tego, czego nie znamy, więc chyba lepiej poznać, próbować zrozumieć, niż udawać, że nam sie to nie przydarzy.
    Oglądałam dwa świetne filmy o tej chorobie. Tytułu pierwszego nie pamiętam, ale grali w nim Paul Newman ze swą żoną, a drugi widziałam niedawno – Still Alice z J.Moore w roli głównej.

    • szarabajka

      Długo się wahałam z publikacją tej notki. Jest bardzo osobista. Ale przecież synowie są też osobiści, a nieraz o nich wspominam. Więc wyszło mi, że gdybym nie napisała o matce, to tak, jakbym się jej wstydziła, a tak nie jest. Kocham ją taką, jaka jest.

  • Też od razu stanął mi przed oczami film „Still Alice” świetny. A z innego (Ukryte piękno) Twoja metoda „zagłębiania się” w świat mamy, zamiast sprowadzać ją do rzeczywistości. Myślę, że też bym tak robiła. Ogólnie choroby bardzo zbliżają, wielka estym dla Ciebie, bo na pewno nie jest łatwo. Czy to zły temat? Nie sądzę. Starość i wiążące się z nią choroby czekają nas wszystkich bez względu na zasobność portfela i ilość znajomych na FB.

    • szarabajka

      Koniecznie muszę obejrzeć wspomniane przez Was filmy.
      Bardzo podoba mi się ostatnie zdanie z Twojego komentarza, ale mam jedno zastrzeżenie: starość czeka nas wszystkich, jak będziemy mieli szczęście.

  • Jesteś ciepłą osobą, ponieważ sposób, w jaki piszesz o matce, świadczy o trosce i miłości najbliższych. Mnie lekarka powiedziała, że starość mamy taką, jakie mamy dzieci. Ważne, abyśmy pamiętały o tym wcześniej, zanim stracimy pamięć.
    Serdeczności

    • szarabajka

      To była mądra lekarka.
      Nie boję się starości, bo już jestem stara :) I zawsze zaskakuje mnie serdeczność moich synów, choć okazywana bez zbędnych czułości, raczej topornie, przez czyny. Jakbyśmy z czasem stawali się coraz bliżsi sobie. Czy to jest normalne, zdrowe? Nie wiem, ale nie jest nieprzyjemne ;)

  • Kiedy myślę o starości – a to już przeciez niedaleko – mam mieszane uczucia, co oczywiste, Z jednej strony starośc się stwórcy nie udała, z drugiej – sa tłumy takich, co nawet najgorszej starości nie będe mieć. Jeśłi będzie mi dana, chciałabym mieć u boku osobę, jaką Ty jesteś.

    • szarabajka

      Anno, na litość boską! Nie wypowiadaj życzeń, bo mogą się spełnić :) A ja nie jestem żadnym aniołem. Potrafię też na mamę zdrowo napsioczyć, kiedy robi coś, co jej zagraża lub kiedy ona robi krzywdę innym. Ale potem przepraszam, a ona się nie gniewa :) Różnie jest.

  • Trudno mi nawiązać do tematu, bo 24 lata temu wezwano mnie do samotnie mieszkającej Mamy, która jakby nagle straciła pamięć i nie poznawała sąsiadów. Przyjechałem natychmiast i … zostałem z Nią 3 lata. Miała problemy ze świadomością, raz było dobrze raz źle, ogólnie do dołu. Rzuciłem pracę, a że wtedy jeszcze nie bardzo wiedziano co to jest Altzheimer, więc leczyliśmy wylew, demencję, udar, miażdżycę, itd., itp. Mama była schorowana, bo w obozie niemieckim dokonywano na niej jakichś eksperymentów. Dopiero sekcja wykazała zmiany w mózgu.
    Niektórzy mówią, że z takimi chorymi jest jak z niemowlęciem, a to nieprawda, jest znacznie gorzej, bo niemowlę uczy się i rozwija, a tu z każdym dniem następuje proces odwrotny.

    • szarabajka

      Dobrze, że o tym napisałeś. Wiele osób, jak przypuszczam, na co dzień boryka się z takimi problemami. Niech wiedzą, że nie one jedyne, że tak po prostu jest.

  • Opieka nad osobą z Altzheimerem nie jest łatwa. Kiedy chorzy „fruwają” jak motyle to są w pięknej bajce, ale bywają też w innych bajkach tych strasznych i wtedy nie jest lekko ani im ani ich opiekunom. Myślę, że brytyjskie społeczeństwo jest bardziej otwarte na tych innych. Tu nikt nikogo się nie wstydzi ani sam siebie. Wszelkie ułomności człowieka przyjmowane są z naturalnością.

    • szarabajka

      Mam nadzieję, że i my będziemy zdążać do tej angielskiej normalności.

      A bajki faktycznie są różne. Mama nawet używa tego określenia (bajka) na swoje urojenia, kiedy wraca na ziemię.

  • Nie wiem co napisać, ale podziwiam Cię, Szarabajko…

  • Najtrudniej jest, kiedy coś takiego dopada naszych bliskich. Możemy dużo widzieć i wiedzieć, ale kiedy zaczyna chorować najbliższa osoba, wtedy okazuje się, że nasze dotychczasowe spostrzeżenia są po prostu płytkie.

    • szarabajka

      Witaj miło;
      To prawda. To trochę tak, jakby nasi bliscy chorowali na jakąś szlachetniejszą odmianę demencji :) Żartuję i wiem, że tak nie jest, ale tylko przez rozum; serce mówi mi, że w tych oryginalnych rojeniach musi być jakiś sens.

  • Bardzo Ci dziękuję za ten wpis. Uświadomił mi, jakie mam szczęście, że moja mama, mimo różnych dziwactw wciąż jest sprawna intelektualnie.
    Myślę sobie, że to dobry pomysł, żeby podążyć za tymi urojeniami. Przecież sprzeciw wobec nich sensu nie ma, a mama jest szczęśliwsza.

    • szarabajka

      Sprzeciw ma sens wtedy, kiedy emocjonalnym podłożem jest strach, przerażenie, obawa. W takich sytuacjach zapewniam ją solennie, że nie ma wojny, że nie musimy nigdzie uciekać, że nikt jej nie zostawi. Jeśli, natomiast, „śni” o szczęśliwych latach, dopytuję ją o szczegóły, żeby jak najdłużej mogła w nim pobyć. I nie upieram się specjalnie, że to było dawno temu.

  • To okropnie smutny temat. Moja Mama do końca była przytomna i zdawała sobie sprawę, że kończy się Jej życie. I chociaż to było już 8 lat temu, to nadal uważam, że lepiej byłoby gdyby sobie z tego nie zdawała sprawy.
    Pozdrawiam Cię serdecznie

    • szarabajka

      Chorzy z demencją też zdają sobie sprawę, że niebawem odejdą. „Umierają” wielokrotnie, np. przekonani, że ktoś zakopuje ich żywcem. Tak, to bardzo smutne i naprawdę nadal nie wiem, dlaczego modlimy się „od nagłej i niespodziewanej śmierci zachowaj nas Panie”.

  • Moi rodzice odeszli bardzo wcześnie, nieustannie mi ich brakuje i wiele bym oddała, by byli tu nadal ze mną… Ale czasem też się zastanawiam, czy nie trudniej byłoby patrzeć jak są obok, ale jednocześnie znikają za chorobą, za brakiem sił, za demencją, za starczymi dziwactwami, za brakiem samodzielności… jak powoli przestają być tymi, którymi byli…
    Życzę Ci dużo cierpliwości, dystansu i ciepła w tej niełatwej drodze towarzyszenia Mamie…

    • szarabajka

      Tak, nic nie jest do końca dobre, ani do końca złe. Wszystko ma swoje dobre i złe strony. Tak to jest już urządzone, chyba gwoli sprawiedliwości.
      Serdecznie dziękuje za życzenia.

  • ~dahutt

    choroba matki to prawie najgorsze, co może nas spotkać. podziwiam, że potrafiłaś o tym pisać.

  • ~A.

    Żadna choroba nie powinna być tematem tabu…Nie wolno się wstydzić, że jeździmy na wózku, chodzimy o kulach czy mamy problemy z pamięcią…To jest element naszego życia…nieodłączny element…Pozdrawiam

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>