Zdumienie

Najpierw był gniew, żal, poczucie krzywdy, a teraz zostało mi tylko wielkie rozczarowanie i zdumienie. Nie wiem, jak to było możliwe, że nie wiedziałam, że się nie domyślałam? Przecież nie jestem najgłupszą istotą na świecie, więc czemu tak się dałam zaskoczyć? Pewnie dlatego, że nie chciałam wiedzieć, widzieć. A już na pewno nie dociekać. Czy to taki wielki grzech być ufnym? A ja jestem. Do czasu, kiedy ktoś mnie nie zdradzi, nie oszuka, wykorzysta, zignoruje moją życzliwość. A raczej do czasu, kiedy się w końcu o tym nie dowiem. To grzech zaniechania.

Internet od zawsze był moim drugim domem. Przyjaciele moimi powiernikami. Nigdy nie miałam kłopotów z mówieniem o trudnym sprawach. Aż nagle stało się coś, o co nigdy bym siebie nie podejrzewała. Kompletna blokada na jakiekolwiek kontakty. Robię to, co muszę, ale głównie, w każdej możliwej chwili, odpływam. Głównie za pomocą książek. Nie wszystkie kończą się dobrze, ale to nie moje życie, więc da się znieść, a to w mojej sytuacji bardzo wiele.

Nie jestem już młoda. I na pewno nie niedoświadczona. To nie czas na takie drastyczne zmiany poglądów, które muszę przyjąć, bo niestety, cholera jasna, są uzasadnione jak 100  :evil:

Długo przymierzałam się do tej notki. Do jakiejkolwiek notki. Pamiętałam wszystkie słowa, tylko jakoś trudno mi je połączyć w logiczną całość. Notki mają być, na miarę talentu i polotu, sensowne. A mnie się gdzieś zgubił sens. 

W międzyczasie byłam w Wiśle. Moim najukochańszym miejscu na Ziemi. Tym razem w super warunkach. Także na pisanie. Tyle, że i w głowie i w sercu chaos i gorycz. Z laptopa korzystałam tylko do sprawdzania stanu konta. Chyba nie napisałam ani jednego maila. Nie rozmawiałam z nikim spoza tych najbliższych, co akurat, choć było żywotnie ważne, ale na pewno nie budujące.

I wiele pytań, wątpliwości, rozterek. Ile ze mnie należy się dziecku? I czy zawsze i w każdych okolicznościach? Ile należy się rodzicom (j/w) ? I czemu mam wiecznie poczucie winy? 

Jakby tego było mało, zupełnie niespodziewanie, mam (ewentualnie) złe rokowania. Czeka mnie seria bezbolesnych, ale kłopotliwych, kosztownych i stresujących badań. Niech to szlag!

Na koniec coś pozytywnego, na czym pewnie głównie powinnam się skupić: mam drugie dziecko, Złoty Chłopiec, który wspiera mnie, dba o mnie, ale tak dyskretnie, bez fanfar. 

Przepraszam za nieobecność, choć Bóg mi świadkiem, że myślałam o każdym z Was. Ciepło i z tęsknotą. I przepraszam za tę niewydarzoną notkę, ale na ten czas tylko na to mnie stać.

 

kobiata

 


 

 

 

 

 

 

 

 

38c komentarze/y do Zdumienie

  • cyclamen21

    Cześć, swietny blog, na pewno bede tu zaglądała częściej. Tymczasem zapraszam też do siebie, piszę opowiadanie. Będzie mi miło jak zajrzysz :)
    http://ich-historia.blog.onet.pl/

  • „Nigdy nikomu nie mów wszystkiego”. Jesteś bardziej nieufna niż Ci się wydaje.
    O swoich dzieciach wbrew pozorom wiemy niewiele. Bo widzimy je takimi jakimi chciałabyśmy, żeby były. Dlatego rozczarowanie jest większe i bardziej bolesne.
    Zdrowia życzę.

    • szarabajka

      Ufność nie zawsze polega na mówieniu komuś całej prawdy. To raczej taka postawa: wierzę w twoje dobre intencje, bo dlaczego by nie? Zawsze wydawało mi się, że to bardzo ludzkie i humanitarne podejście. Sama też tak chciałabym być traktowana. Ale teraz już mam wątpliwości…

      • Ja tę postawę trochę rozszerzam: Wierzę w Twoje dobre intencje i mówię Ci wszystko. Tzn. teoretycznie, bo mam tendencje do usprawiedliwiania ludzi, bez zbytniego naruszania swojej prywatności.

        • szarabajka

          Jestem odbierana jako wiarygodna powierniczka, bo ode mnie nic nie wychodzi. Głównie to pewnie sprawa słabej pamięci do plotek, niż silnego morale, ale mniejsza ;) Nie raz widziałam, jak słowo wylatywało wróblem, a wracało wołem, więc staram się nie rozpędzać w mówieniu. Ale może to błąd.

  • Chyba pierwszy raz nie wiem co napisać, na pewno to, że ulgę poczułam, że się odzywasz.
    Twoje milczenie i odseparowanie od świata przypomniało mi niedawną rozmowę z bliską osobą. Dowiedziałam się, że wpadła w depresję po złamaniu nogi z komplikacjami. Nikogo nie powiadomiła, bo miała doła. Rozumiem lub próbuję raczej, bo myślałam, że należę do bliskich jej osób, nie do znajomych…jeśli w pewnym momencie zamyka się komuś drzwi, może się zdarzyć, że ten ktoś nie będzie miał ochoty ich wyważać…
    Czasem tak jest, że przytłacza nas ogrom różnych przeciwności losu, wątpliwości, choroby. Ktoś mądry powiedział, że nie jesteśmy nic nikomu winni, jeśli dajemy od siebie na miarę sił i możliwości.Bo żadna relacja nie powinna odbywać się naszym kosztem.
    Nie wiem jak sama zareagowałabym w podobnej sytuacji, ale jest czas na ukrywanie się w samotni i być może przychodzi czas na wyjście z jaskini na słońce.
    Trzymam kciuki za wszystkie Twoje sprawy i ściskam mocno, jeśli to cokolwiek pomoże :-)

    • szarabajka

      Nigdy nie podejrzewałam się o taką reakcję. Także stąd moje zdumienie. I nigdy takiej postawy u innych nie aprobowałam, uważając to za kokieterię lub histerię. Wzięłam lekcję pokory od życia.
      Za ciepłe słowa bardzo Ci dziękuję.

  • Miło widzieć kolejny wpis, choć smutny, zdrowia życzę, reszta sama przyjdzie, byle zdrowie było. Dzieci i rodzice to temat nie na notkę, tylko sagę wielotomową, nie ogarniesz w kilku słowach – ale spokojnie, bez szaleństw, powodzenia i na tym terenie życzę. Choćby to były dzikie ziemie Komanczów ;) Pozdrawiam serdecznie

    • szarabajka

      Trafiłaś w sedno. Został wykopany topór wojenny i przybraliśmy wojenne barwy. Źle się z tym czuję. Gdybym mogła, to bym zwiała, ale tym razem nie mogę.
      Dziękuję za życzenia zdrowia. Naprawdę mi się przyda…

  • Mam nadzieję, że najgorsze już minęło i powoli zaczniesz wracać na właściwe tory. Nie śpiesz się, czasami każdy potrzebuje przerodzić się w pustelnika, żeby poukładać wszystko w głowie. Gorzej jeśli w amisza, bo jak tu sobie ubrania szyć… Przede wszystkim życzę zdrowia, bo często jest tak, że swoje sprawy spychamy na dalszy plan mając innych w głowie, a zdrowie przecież najważniejsze jest.

    • szarabajka

      Rozbawiłaś mnie tymi Amiszami :) W czepeczku mi raczej niezbyt do twarzy.

      Linka, TO się dopiero zaczyna. Nie chcę być tajemnicza, ale nie da się tak z biegu…Zastanowię się, czy pisać o TYM.

  • Chyba wszyscy mamy podobne problemy, gdy zaczynają się „zmieniać” nasi najbliżsi domownicy. Wtedy czynimy sobie wyrzuty, ale czy potrzebnie? Jak wiesz ja miałem podobną sytuację, ale sumienie mnie do tej pory gryzie, chociaż minęły już 24 lata. W tamtym czasie byłem jeszcze czynnym zawodowo psychologiem, a mama wielokrotnie sygnalizowała, że ma kłopoty z pamięcią. To były jednak inne czasy …
    Życzę wszystkiego dobrego.

    • szarabajka

      Mama nie jest głównym problemem, choć sąsiedzi już się zaczynają skarżyć, co mnie wkurza, bo nikomu krzywdy nie robi – czasem się gubi, bo nie widzi i pyta o drogę. Nie jestem w dobrej kondycji psychicznej, więc niech mnie nie zaczepiają, bo mogę wyjść z nerw. Mam ją naćpać i zrobić z niej warzywo? Niedoczekanie.

  • ~ktosia

    Kazdy z nas, mlody czy starszy jest narazony na przeciag. Szczegolnie w relacjach z dziecmi nagle mamy wrazenie, ze szlag trafil kazda intymnosc. W sytuacjach kryzysowych z godziny na godzine nastepuje jakby emocjonalne przemeblowanie. Dajemy z siebie wszystko, by w koncu zapytac, co w nas jeszcze zostalo. A dusza nie jest ze stali. Szkoda, bo wtedy by byc moze nie ulegala korozji, przenoszonej na cialo.
    Zycze puchatej sofy w Wisle. W soczystym kolorze zielonej (nadziejnej) miety. Nawet, gdyby mialaby to byc chwilowo sofa natury wyimaginowanej.

  • Cóż, niewiele mogę zrobić. Podsyłam Ci trochę życzliwości, chociaż tyle…

  • ~A.

    Najważniejsze, aby postępować według intuicji. Nie można uszczęśliwiać innych rozmową, podczas gdy nie realizujemy się w tej konwersacji. Ja ostatnio również wycofałam się z życia…

    • szarabajka

      Jeśli masz taka możliwość, to korzystaj. Nic na siłę. Trzeba być blisko siebie i swoich potrzeb. Ja chwilowo nie mogę, ale Tobie kibicuję :)

  • Podobno nie ma takich spraw, których nie można by było rozwiązać, jednak ci co radzą nie są w tej konkretnej sytuacji… Sprawy międzyludzkie, rodzinne zwłaszcza – są trudne, bo każda potyczka to porażka i to dla obydwu stron… Życzę Ci wyprostowania wszystkich dróg.

    • szarabajka

      W sprawach rodzinnych jest wiele emocji. Dobrych i złych. Syn ostatnio powiedział mi, że wolałby bym wychowała tak, żeby nic nie czuł. I to jest bardzo bolesne.

  • Ja przyjmuję bliskich takimi, jacy są. Mam swoje życie i im daję żyć po swojemu. Ale gdy zawołają, spieszę z czym się da, bo kocham ich nad życie.
    Cieszę się, że będę do Ciebie zaglądać.
    Serdeczności zasyłam

  • Najważniejsze że jesteś.
    Bo już zaczynałam się o Ciebie martwić.
    Wszystkiego Najlepszego Ci życzę.
    :-)

  • Wiele razy ogarniały mnie takie stany. Pocieszające jest to, że prawie z każdego impasu jest jakieś wyjście.
    Mam nadzieję, że Twoje sprawy szybko się unormują. Tego życzę Ci z całego serca! :)

  • ~Piotr Opolski

    Kochający Wisłę i z tej racji są moimi kumplami.
    MOże kiedys wrócimy do tematu.
    PIszesz – notka niewydarzona ?.
    No to czekamy na wydarzoną.
    Pozdro

  • Nie wiem za bardzo co się stało, ale czuję, czytając, że jesteś bardzo smutna i że powody smutku są dla ciebie bardzo ważne. Wyobrażam sobie jak to boli, zwłaszcza gdy przyczyną są najbliżsi. Nie mam nic więcej do dania oprócz wsparcia i naprawdę mocno cię wspieram. I życzę, żeby lepsze chwile przyszły szybko. Pozdrowienia Szarabajko:)

  • szarabajka

    Na sama myśl o powodach pęka mi serce. I nic nie mogę zrobić.
    Dziękuje Ci bardzo za wsparcie.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>