Nigdy nikomu…

…nie mów wszystkiego, a mężczyznom wcale.

Nie, nie jest to tekst seksistowski, a jedynie wnioski z tego, co sami mężczyźni mówią o wynurzeniach kobiet. A mianowicie: są one zbędne, choć trzeba je czasem wytrzymać; w sumie to mężczyzna jest od działania, a babskie gadanie, to po próżnicy jest, choć jeśli się chce zaskarbić sympatię tej, czy innej pani, warto się poświęcić; jeśli jest problem to, będąc kobietą, wystarczy powiedzieć, co należy zrobić, bez zbędnego słowotoku. Powstało na ten temat nawet naukowe opracowanie. „Dzikie serca”, czy „Dzikość serca”, nazwisko autora szybko zapomniałam. Zresztą wystarczy się przysłuchać dowcipom opowiadanym przez mężczyzn o kobietach – większość z nich jest o tym „ich wiecznym ględzeniu”. 

Z faktami się nie dyskutuje. Trzeba się do nich praktycznie dostosować. Zamiast rozmawiać, co jest kompromisową próbą rozwiązania problemu, należy działać. Tak, jak jest korzystniej, wygodniej, skuteczniej. Tak, jak to robią mężczyźni. Nie, nie wszyscy, ale zdecydowana większość. 

Czy mi się to podoba? Wcale. Jest dla mnie nienaturalne, ale jak mus, to mus. Maszeruj albo giń. Jeśli wychodzisz z jakimś problemem, to wystawiasz się na ostrzał zarzutów o histerię, przesadę. Zamiast pomocy i wsparcia dostajesz rozdrażnienie, zniecierpliwienie i cały ten emocjonalny testosteron. Jest mi wtedy zwyczajnie przykro. Znacznie bardziej, niż przed rozmową. Mam poczucie, że nie szanuje się moich uczuć, potrzeb, a brak szacunku jest upokarzający. Emocje zostają, ale miałam całe życie, żeby nauczyć się sobie z nimi radzić sama. Lepiej lub gorzej.

anna

Tylko, jeśli kobiety staną się takie same, jak mężczyźni, czy świat będzie lepszy?

24c komentarze/y do Nigdy nikomu…

  • Masz dużo racji Szarabajko…
    Też to zauważyłam.
    I nie powinnyśmy się jednak zmieniać.
    Wszystkiego dobrego
    :-)

  • No i co ja, biedny, mam powiedzieć?

  • Hmm a czy to nie jest bardziej kwestia osobowości niż płci? Przyznaje, że większość kobiet jest wylewnych, ale panowie aż tak bardzo im nie ustępują. Choć zgadzam się, że konstruktywna rozmowa mogłabym rozwiązać znaczną większość problemów. Ale rozmawiać trzeba jeszcze umieć.

    • szarabajka

      Umieć i przede wszystkim chcieć.

      Też kiedyś sądziłam, że to sprawa charakteru, a nie płci. Taka poprawna byłam :), ale mi przeszło.

  • Mam w pracy koleżankę jak faceta, to znaczy pod względem gadania…okropny typ człowieka, bo niczego nie daje sobie wytłumaczyć, wręcz czasami zniecierpliwiona kończy rozmowę lub rzuca słuchawką. Nie jest to przyjemne, masz rację, wręcz upokarzające, dlatego najczęściej i tak robię swoje.
    Uważam, że cała rzecz w różnorodności, faceci nie chcą byc nami, więc czemu my mamy sie zmieniać?

    • szarabajka

      Pytanie: dlaczego kobiety mają taką potrzebę „odgadania się”? Ja myślę, że cierpią na nadmiar uczuć i muszą je jakoś oswoić. Mężczyźni, natomiast, napotykając problem, natychmiast chcieliby działać i mieć go z głowy. Nie wiem, czyje zachowanie jest bardziej konstruktywne, ale nie widzę niczego złego w wysłuchaniu drugiego człowieka, także kobiety :)

  • No tak, teraz pewnie wyjdę na seksistę?! Owszem, jest coś takiego, co się składa na tę „kobiecość” i nie tylko chodzi o próżną gadaninę, ale też manipulanctwo, obgadywanie po kątach, tworzenie sytuacji podejrzliwości, napięcia, ciężkiej atmosfery… Dla faceta prawie bez powodu – raczej dla pretekstu ledwie. Bo on (ona) powiedział, albo NIE powiedział! Bo nawet nie zareagował(a), a powinien! Bo ktoś coś, a nie tak jak powinien! Bez konkretnego określenia, aluzyjnie, sama sugestia tylko…
    Praca w zespole z przewagą kobiet, to jest koszmar! A gdy jeszcze trafi się jakaś grająca własną kobiecością na emocjach, to prawdziwa tragedia! Te gierki, zagrywki, pogrywki… bywa naprawdę ciężko facetowi! :)

    • szarabajka

      Mężczyźni także manipulują. Ta cecha akurat jest bardziej związana z charakterem (lub jego brakiem), niż z płcią. To oczywiście tylko moja opinia.
      Wiesz, Knieziu, bo mnie nie chodziło o męskość, kobiecość, czy lepszość/gorszość w ogóle, a jedynie o ich reakcję w chwili pojawienia się problemu. Sama raczej jestem człowiekiem czynu, niż dzielenia włosa na czworo, jednak często niedomówienia i zbyt pochopne działanie jest nietrafione. Czasem wcale nie potrzebne, bo ktoś chce się jedynie poskarżyć i wystarczy go wysłuchać. Gdyby męscy partnerzy to zrozumieli, przyjaciółki i ich plotkarska moc straciłyby rację bytu.

  • Dobrze, że się różnimy, to właśnie jest ciekawe.
    Mój małżonek potrafi gadać godzinami. A ja sobie w tym czasie czytam książkę. Jakakolwiek reakcja na szczęście nie jest wymagana. Może się boi, że jak zacznę gadać to już oddam mikrofonu?
    Ale czasem, bardzo rzadko potrzebuję się zwierzyć. A wtedy, no właśnie, jest jak napisałaś. Na zrozumienie liczyć nie mogę. Więc sobie milczę.

    • szarabajka

      Jest DOKŁADNIE tak, jak piszesz. Też wysłuchiwałam, cierpliwie, z empatią, a jak już się pan odstrzelał i chciałam mu powiedzieć coś o sobie, natychmiast miał mnóstwo zaległej pracy. Milczałam więc, żeby przy rozwodzie usłyszeć: bo ty to jesteś taka skryta :)))

  • I pewnie dlatego twierdzi się, że gej jest najlepszym przyjacielem kobiety :-))

  • Myślę, że w epoce rozwijającego się uniseksualizmu zachodzą takie zmiany o których jeszcze niewiele wiemy. Dlatego nie warto generalizować, ale obserwować i wyciągać wnioski nawet jeżeli mogą być mylące.

    • szarabajka

      Piszę o powszechności, nie o bezwarunkowo i bezwyjątkowo zachodzących zjawiskach. Jasne, że generalizowanie jest zawsze ryzykowne.

  • Tak sobie pomyślałam, że wszystko zależy od człowieka. Od jego skłonności do rozmów, umiejętności słuchania, empatii i wrażliwości. Przyznję, że tych bez czułości i rozdętym ego jest więcej.
    Serdeczności

  • Właściwie dlaczego my mamy się zmieniać?
    Przecież i tak mężczyźni bez nas żyć nie mogą ;)

    • szarabajka

      Zmienić się pewnie nie zmienimy. Empatia jest kobietom niezbędna choćby w pełnieniu roli matki – niemowlę nie mówi, jak sama nazwa wskazuje :) i trzeba go czuć, żeby zrozumieć jego potrzeby. Jednak nadmiar empatii może być przynajmniej kłopotliwy, czasem bolesny. A oczekiwanie jej od płci partnerskiej jeszcze bardziej :)

      • I tak musi chyba być, że kobiety mają w sobie sporo empatii, a mężczyźni są gruboskórni. Uogólniam? Chyba nie ;)

        • szarabajka

          Wiesz, mam dwóch dorosłych synów. Nie są gruboskórni, wiem to na pewno, ale nie doceniają rozmowy, jako czegoś pożytecznego. Uważają, że „prawdziwy” mężczyzna to ten, który działa. Jasne, że samo gadanie to za mało, żeby przeżyć, ale przecież nie żyje się tylko po to, żeby przeżyć.

  • Jestem absolutnie przeciwna zmianom! …bo męska „gadanina” jest sto razy gorsza od naszej ;)

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>