Krótko – nie prowokuj

Temat notki jest uzupełnieniem/innym aspektem/ rozszerzeniem dylematu poruszonego przez Jotkę.

Kahuni, kapłani Huny, religii z obszaru Hawajów nauczają, że jest 11, a nie 10 grzechów głównych [w bardzo dużym uproszczeniu, oczywiście, ale to nie czas i miejsce na omawianie tej religii] Ten 11sty moglibyśmy nazwać współcześnie prowokacją. Dosłownie jest mowa o tym, żeby żyć nie wzbudzając w bliźnich złych uczuć, bo ponosi się za nie odpowiedzialność i to jest grzech wzbudzającego. 

Prawdę mówiąc bardzo się oburzyłam czytając o tym po raz pierwszy, bo moja cywilizacja nauczyła mnie, że samemu odpowiada się za własne uczucia, ale kiedy przemyślałam to sobie na spokojnie i bez uprzedzeń, jestem skłonna podzielić punkt widzenia Huny.

Prawnicy twierdzą, że „ranią kamienie, nie słowa”, odnosząc się do fizycznej reakcji na słowną prowokację i w oparciu o tę dewizę sądzą. I jest w tym dużo racji, ale nie do końca. Każdy, kto ma choć kawałek czującego serca, a nie jedynie pompę tłoczącą, wie, że bywają tak raniące słowa, że rany po kamieniach to, w porównaniu z nimi, Mały Miki.

Nadal pozostaje pytanie o granice. 

19c komentarze/y do Krótko – nie prowokuj

  • Może to nie najlepsza chwila na rozważania, gdy sami nie potrafimy uporać się z naszym wymiarem sprawiedliwości.

  • Oj tak, słowa potrafią bardzo ranić. Moja teściowa i moja babcia zawsze powtarzały, że powinno się żyć tak, aby nikt przez nas nie płakał.
    Co do 11 grzechu mam wątpliwości, bo skąd wiedzieć, co w bliźnim wzbudzi złe uczucia?
    To tak jak usprawiedliwianie gwałciciela – zgwałcił, bo kobieta go prowokowała, z drugiej strony, niektórzy ludzie tak prowokują, że nóż w kieszeni się otwiera…

    • szarabajka

      W literaturze podano taki przykład: jednej rodzinie los nadzwyczajnie sprzyja, jest zamożna, zdrowa, szczęści się jej na każdym kroku. Obok, sąsiad, ma zupełnie odwrotnie, klepie biedę, dopadają go różne dolegliwości i pech. Patrząc na tę rażącą niesprawiedliwość losu ma prawo być zazdrosny, może nawet żywić niechęć i złość do sąsiada. Jeśli sąsiad do tego dopuści, będzie grzesznikiem. Może bowiem podzielić się z bliźnim, wesprzeć pomocą, by jego dusza odzyskała spokój.
      Zauważ, że i w chrześcijaństwie i w Islamie jest mowa o nakazie spełniania dobrych uczynków, z tą różnicą, że ich niespełnianie nie jest grzechem. Huna jest pod tym względem bardziej restrykcyjna.
      Popatrz, jak pęknie byłoby na świecie, gdybyśmy w szczęściu zachowali pokorę i pamiętali o mniej szczęśliwych, zaś w nieszczęściu mogli liczyć na pomoc.

      • Zgadzam się, z jednym wyjątkiem… znam przykłady ludzi, którzy nawet nie starają się polepszyć bytu, wychodząc z założenia, że to wszyscy wokół mają im pomagać, przy czym wcale nie chcą wędki, od razu rybka się należy…

        • szarabajka

          Kanony wiary, jakiejkolwiek, powstawały w czasach, kiedy nikomu się nawet nie śniło o pomocy społecznej ;), kiedy walka o byt była dosłowna, czyli o przeżycie. W takich razach robi się wszystko, co się może, a jeśli się nie może, to naprawdę.
          Co do naszych czasów, to sądzę, że ludzie szybko identyfikują pozornie i faktycznie potrzebujących.

  • To prawda, że słowa potrafią zabić.

    • szarabajka

      Tu pojawia się kwestia indywidualnej wrażliwości: to, co zrani jednego, po innym spłynie jak po kaczce woda. Jak ocenić, czy złe słowa usprawiedliwiają utratę opanowania i fizyczny odwet ? Pewnie dlatego w sumie się jej nie karze.

  • słowa potrafią wojnę wywołać i poruszyć miliony – kamień aż takiego zasięgu nie ma.
    coraz częściej na świecie orężem staje się słowo – mówione głośno z ambony dowolnej, pisane rozsiewczo, żeby dotknęły masy, szeptane na uboczu intymnie.

    • szarabajka

      To oczywiste, zważywszy, że „na początku było słowo” :)

      • to zależy od mitologii
        „na początku był chaos…”
        nie inaczej mówi nasza najbliższa geograficznie mitologia.
        dawno zaglądałaś do księgi? (ona i tak napisana została kilka wieków później – wśród apostołów tylko Paweł – celnik był piśmienny – reszta to analfabeci – ciekawe dlaczego akurat on został wykluczony z oficjalnego zestawu autorskiego? może dlatego, że miał zmysł krytyczny? lepszą pamięć, bo kilka pokoleń świeższą?)
        gdzie indziej napisane jest: ” na początku bóg stworzył niebo i ziemię”
        a i tak nikt z obecnie żyjących nie potrafi odgadnąć, jak jest tak na prawdę.

        • szarabajka

          Nigdy nie będziemy WIEDZIEĆ, jak było naprawdę, bo to kwestia WIARY. Są znacznie wcześniejsze ewangelie, nie uznane przez kościół w odróżnieniu od naukowców. Ewangelie należy czytać jako pismo intencji, nie dosłowności. Tak myślę.

  • ~Iwona Zmyślona

    Ranić mogą czyny, słowa, a nawet intencje(miałem dobre chęci ale wyszło inaczej). Wszystko zależy od naszego i tej drugiej osoby nastawienia do konkretnej rzeczy. Ukłony.

    • szarabajka

      To prawda, co piszesz, ale mnie bardziej chodziło o wymierzanie lub nie obiektywnej sprawiedliwości (w przypadku wiary – napiętnowanie grzechem) zła.
      Dobre, acz nieudane w realizacji intencje nie są dla mnie powodem do potępienia. Nie jesteśmy idealni i nieomylni.

  • Przypadkowo czytałam ostatnio o technice hooponopono. Każdy nasz problem zaczyna się od myśli, czyli energii wysyłanej w kosmos. W tym sensie jesteśmy odpowiedzialni za to co się wokół nas dzieje, za uczucia otaczających nas osób. Bo przyciągamy taką energię jaką wysyłamy. W tym sensie ranią nie tylko słowa, ale nawet nasze myśli.

    • szarabajka

      Nie dam się wrobić w takie pokręcone myślenie i Tobie też polecam ostrożność. Prawda jest taka, że najbardziej w życiu skrzywdziły mnie osoby, które kochałam całym sercem. Nie za złe myśli jestem w czarnej D, ale za serdeczność i ufność, przez innych zwane naiwnością. Powołuję się na siebie, bo tylko do tego, nie będąc trybunem ludowym ;), mam prawo, ale jeśli się przyjrzysz życiu, to zobaczysz, że im gorsze życie i intencje, tym łatwiejsze życie.

      • Napisałam o tym wyłącznie dlatego, że hooponopono praktykują wyznawcy Huny. Nie miało to żadnych odniesień do Twoich doświadczeń.
        Łatwiej mi się żyje kiedy dostrzegam dobre rzeczy wokół siebie. Codziennie zapisuję co miłego mi się zdarzyło. Drobnostki, ale bardzo pomocne. Może właśnie na tym polega działanie myśli.

  • hmmm, ale wtedy naszą „prowokatywność” należałoby rozważać jedynie na gruncie zachowania. czyli jeśli jestem zarozumiała i mam za nic uczucia innych, wtedy ponoszę odpowiedzialność za – delikatnie mówiąc – wrogie odczucia otoczenia. jeśli jednak wiedzie mi się dobrze, rodzina zdrowa, otacza nas pomyślność, to wzbudzenie we mnie poczucia winy z racji tego, że sąsiadowi wiatr w oczy wieje, wydaje się z lekka przesadzone. bo nawet jeśli by się dzielić z nim swoim dobrobytem to i tak może tkwić w nim zadra w stylu: „i tak cię nie lubię, nie potrzebuję twojej łaski, to mnie powinno się powodzić, itp.”.

    • szarabajka

      Tak, to dyskusyjne i trudne do spełnienia wymagania Huny, wiem. Wcale się na nie nie porywam :) Po prostu mi się podoba.
      I, oczywiście, czyny się liczą, nie dobre chęci do brukowania piekła.

Odpowiedz

  

  

  

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>